JAGNA BURLAGA / Ciało w stanie histerii

2010-06-27

Najnowszy spektakl Alaina Platela – Out of Context – for Pina, pomimo specyficznej, a może raczej dziwnej estetyki ruchu, został przyjęty z entuzjazmem przez maltańską publiczność. Widzowie żywo reagowali na to, co działo się na scenie, a tancerzy Les Ballets C de la B oklaskiwali na stojąco.

Platel poświęcił swój najnowszy spektakl pamięci, zmarłej w zeszłym roku, Pinie Bausch – „Królowej” teatru tańca. „Mniej zainteresowana jestem tym, jak ludzie się poruszają, a bardziej tym, co ich porusza” – to najważniejsza zasada pracy Bausch.

Sam Platel tak wypowiadał się o jej teatrze: „Kiedy zobaczyłem jej pierwszy spektakl, byłem do głębi poruszony choreografią, bo po raz pierwszy zobaczyłem coś tak zupełnie innego od klasycznego baletu. W jej przedstawieniach widzi się uczucia każdego tancerza. To jest konglomerat emocji, które ścierają się między sobą w ruchu".

Spektakle Tantztheater Wuppertal (zespół Piny Bausch) były głęboką analizą ludzkich uczuć, emocji i relacji międzyludzkich, dzięki wprowadzeniu na scenę codzienności oraz wykorzystaniu wspomnień, doświadczeń, traum i lęków, swoich i swoich tancerzy.

Pisząc o przedstawieniu Platela, nie można zapominać o jego psychologicznym i pedagogicznym wykształceniu. Przez wiele lat pracował z osobami upośledzonymi psychicznie i fizycznie. Te doświadczenia niewątpliwie wpłynęły na obszar jego zainteresowań i badań. Platel analizuje stany psychiczne w ruchu, stąd owa dziwność i deformacje, które zawładnęły sceną dzisiejszego wieczora.

Kiedy zgasły światła, na scenę zaczęli wchodzić tancerze, którzy do tej pory siedzieli na widowni. Jeden za drugim podchodzili na tył sceny. Odwróceni do nas plecami, zdejmowali ubrania, które bardzo starannie układali. Zostali w bieliźnie Każdy z dziewięciu tancerzy okrywał się kocem, tworzący swoisty kokon. Towarzyszącą nam początkowo ciszę, zaczęły przerywać odgłosy porykującego zwierzęcia. Nerwowymi ruchami tancerze uwolnili się z owego kokonu, ukazując nam swoje bezbronne ciała.

Tym, co z pewnością zapada w pamięć po obejrzeniu Out of Context – for Pina, jest charakterystyczny ruch. Pusta przestrzeń została doskonale zagospodarowana przez ciało w ruchu. Ale nie jest to ruch, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Nie ma w nim piękna, lekkości, elastyczności i płynności. Ich miejsce zajmują deformacje, świadomość ciężaru i siły ciała. Ruch u Platela jest „poszarpany” i krótki. Patrząc na uczestników spektaklu miałam wrażenie, że są spętani niewidzialnymi sznurami, z których bezskutecznie próbują się uwolnić. Histeryczne zmagania tancerzy, zaczęły wywoływać we mnie dziwne napięcie i niepokój.

Platel stworzył swego rodzaju laboratorium, w którym poddaje szczegółowym badaniom współczesnego człowieka, analizując jego introwertyczne zachowania, wywołane bólem psychicznym i neurozami. W ciele kumulują się wszystkie emocje, które nam towarzyszą, a punktem odniesienia dla reżysera jest „ciało w stanie histerii”.

Samotnie zmagający się tancerze, od czasu do czasu wchodzili ze sobą w kontakt. Ich wzajemny dotyk był nieśmiały i trochę niezdarny, jakby bali się otworzyć na drugiego człowieka. Uczucia, lęki i nadzieje wyśpiewali, wyrecytowali i wykrzyczeli do mikrofonu przy pomocy słów popularnych piosenek. Jakby nie byli w stanie wyrazić tego, co czują własnymi słowami. Platel sięga do różnych zjawisk kulturowych, eksponując ich pozorność. W każdej dziedzinie życia grozi nam przerost formy nad treścią. Coraz częściej ulegamy taniemu blichtrowi i poklaskowi, płacąc za to ogromną cenę. Nie próbujemy przebić się przez „rozgadaną” i kolorową powłokę. Tym samym skazujemy siebie nawzajem na osamotnienie i zamknięcie we własnych lękach, przyzwyczajeniach i cierpieniu. Komunikacja międzyludzka często grzęźnie w pustych formach, stając się śmieszną i nieautentyczną. Ludzie mają problem ze zintegrowaniem swojego „wnętrza”, co stwarza chaos. Chaos w nas i między nami. Pomimo izolacji, ciała szukały kontaktu i porozumienia. Cały czas balansowały między upadkiem a histeryczną próbą utrzymania równowagi.

Out of Context – for Pina to spektakl o samotności, na którą sami siebie skazujemy. Często zagubieni, mamy problemy ze zrozumieniem własnych emocji. Szczelnie otaczamy się murem, przez który nikt nie ma prawa się przebić. Pytanie, czy ten drugi w ogóle ma na to ochotę? I czy jest to możliwe? Happy endu nie było. Wszystko w naszych rękach.


Zdjęcia