TADEUSZ FUŁEK / Muzyka na malcie – po trosze belgijska, przede wszystkim indie

2010-06-25

Tadeusz Fułek

Muzyka na malcie – po trosze belgijska, przede wszystkim indie

O ile teatralna Malta atakuje nas ze wszystkich stron swoją flamandzkością, to motywem przewodnim części muzycznej naszego festiwalu będzie szeroko pojęte indie w każdej formie, odmianie i deklinacji. Wyróżnić trzeba jeszcze tylko główny koncert – In Search of the Soul of Jacques Brel i występ Charlotte Gainsbourg i Renate Jett – te wydarzenia artystyczne zapiszą się na pewno głęboko w naszej pamięci. Reszta wykonawców, którzy będą co wieczór prezentować nam się w Pasażu Kultury, w samym centrum Starego Rynku, zaprezentuje muzykę łatwą i przyjemną. Przyjrzyjmy się po kolei, czym organizatorzy postanowili nasycić nasze spragnione uszy.

Przede wszystkim, na miejscu pierwszym koncert najważniejszy – wyżej wspomniany In Search of the Soul of Jacques Brel otwierający poznański festiwal. Widowisko wyreżyserowane przez słoweńskiego kompozytora i dyrygenta – Izidora Letingera zapowiada się doprawdy obiecująco. Artyści różnorodnych stylów i o różnorodnej przeszłości artystycznej próbować będą nam przybliżyć nie tylko piosenki Brela, ale też i samą postać tego kontrowersyjnego śpiewaka, porównywanego z Edith Piaf, czy Ewą Demarczyk. W Poznaniu swoją wizję Brela zaprezentuje Marc Almond, który w 1989 roku zaskoczył płytą Jacques poświęconą twórczości flamandzkiego pieśniarza. Z jego utworami będą również próbowali się zmierzyć: Arno – niesamowicie wszechstronny belgijski muzyk i kompozytor, Dagmar Krause i Mouron – artystki, którym tradycja chanson i poezji śpiewanej nie jest obca, a także, niejako reprezentujący Polskę, Czesław Mozil - akordeonista, który zdobył uznanie publiczności swoimi nieszablonowymi, bajkowymi piosenkami. W poznańskiej Arenie, gdzie koncert będzie się odbywał, będziemy mieć też okazję zobaczyć Brela z krwi i kości – Bruno Brela, bratanka znanego flamanda.

Niewybaczalnym uchybieniem byłoby też przegapić koncert Renate Jett i Charlotte Gainsbourg. Jett, znana w Polsce przede wszystkim jako aktorka z ról w spektaklach Krzysztofa Warlikowskiego, tym razem zaprezentuje nam swoją muzyczną stronę. Ogromne zdolności teatralne i umiejętność przeniesienia swoich emocji na widza dają nam pewność, że nie przejdziemy obojętnie wobec tej artystki, a będzie to dopiero wstęp. Prawdziwą gwiazdą wtorkowego wieczoru będzie córka genialnego kompozytora i skandalisty francuskiego Serge'a – Charlotte Gainsbourg. Aktorka i piosenkarka stawiała pierwsze kroki jeszcze jako nastolatka u boku ojca, ale już dawno przestała świecić tylko światłem odbitym i dała się poznać, jako utalentowana artystka. Promować będzie wydany w zeszłym roku album IRM - wyprodukowany we współpracy z gitarzystą Beckiem Hansenem.

Mały pasaż w centrum Starego Rynku między muzeum a Arsenałem zostaje przemianowany na czas Malty na Pasaż Kultury. Tutaj, na świeżym powietrzu, festiwalowicze będą mogli co dnia odpocząć, spożyć co nieco i posłuchać co nieco. Pierwsze dni zdominuj reprezentacja polska – na dzień dobry zespół BIFF, czyli niezależny projekt muzyków Pogodna. Stylistycznie nie odbiegają od macierzystej formacji – świetne, dowcipne teksty, zabawy słowne oprawione skoczną muzyką. Następnie Julia Marcell – ambitna songwriterka z Olsztyna, która po opublikowaniu swojego demo w internecie znalazła wystarczająco dużo fanów, żeby sfinansować wydanie debiutanckiej płyty. Zespołu Muchy poznaniakom przedstawiać nie trzeba – okrzyknięci nadzieją polskiej sceny rockowej po wydaniu Galanterii w 2005 roku ruszyli podbijać całą Polskę. Teraz powracają z nowym krążkiem. Scenę w Pasażu Kultury zamknie poznański Snowman łączący post rock z jazzową liryką.

Polskie zespoły to jednak nie wszystko, co organizatorzy Malty dla nas przygotowali. Nie mogło zabraknąć akcentów Flamandzkich. Z Belgii przyjedzie do nas Absynthe Minded – jeden z ważniejszych reprezentantów tamtejszej sceny rockowej. Alternatywne gitarowe granie mieszają z jazzem okraszając to momentami gypsy jazzem spod znaku Django Reinhardta. Kto nie dostanie się tego samego dnia na koncert Gainsbourg powinien z pewnością ich zobaczyć. Admiral Freebe zaprezentuje z kolei bardziej tradycyjne, akustyczne utwory o folkowym zabarwieniu. Dodatkowo będziemy mieli okazję zobaczyć Friska Viijor – energetyczne indie na wszelakie instrumentarium, FM Belfast - wyśmienita eklektyczna indie elektronika z Islandii, oraz Ruby Suns – nowozelandzki kolektyw łączący psychodeliczny pop z folkiem.

Koncerty to jednak nie wszystko – żeby odreagować artystyczne przeżycia dnia będziemy mogli co wieczór, o godzinie 00.00 założyć na uszy słuchawki i odcięci od reszty świata hasać przy silent disco. Taka dyskoteka, jakiej zawsze pragnęliście, gdzie sami wybieracie muzykę, której nie słyszy nikt poza wami i innymi entuzjastami zabawy.


Zdjęcia