KATARZYNA PIĄTEK / Ale wkoło jest wesoło

2010-07-03

Pierwszego i drugiego lipca wieczorną porą, Plac Wolności stał się planem filmowym. Sprawcą był Ondadurto Teatro, jeden z najbardziej znanych przedstawicieli włoskiego teatru ulicznego. Grupa wystawiła spektakl Felliniana w hołdzie znanemu reżyserowi filmowemu Federico Felliniemu, zarazem czerpiąc inspirację z jego filmów. Nie trzeba jednak być fanem Felliniego, by wciągnąć się w to przedstawienie. Poświadczył to zadowolony tłum widzów o wyraźnej tendencji wzrostowej, składający się w dużej mierze z przypadkowych przechodniów.

Give me a ray of sunshine- mogliśmy usłyszeć we fragmencie filmu wyświetlanego na początku. Czy rzeczywiście dostarczono nam dawki Słońca i radości? Myślę, że tak.

Pierwsza scena ze zwinnymi robotnikami w groteskowo niebezpiecznych sytuacjach równa się komedii slapstickowej na miarę Chaplina. Dalej było równie wesoło. Do romantycznych scen wykorzystano ławkę ze starodawną latarnią na podeście ciągniętym przez pojazd a'la rower z XIX wieku. Sądzę również, że oryginalnym i świetnym pomysłem było wykorzystanie przyrządu umożliwiającego aktorowi skakanie jak kangur. W romantycznej scenerii nie mogło zabraknąć gigantycznej połówki księżyca. Była również scena z parasolkami przywołująca na myśl dawne musicale. Dobrą koncepcją wykorzystaną tutaj była biel strojów oraz rekwizytów aktorów, przez co widać na nich było kolorowe obrazy wyświetlanego filmu. Kąpiel Sylvii (bohaterka filmu Felliniego pt. Słodkie życie) w fontannie di Trevi, to jedna z najsławniejszych scen w historii kina. Odwołują się do niej współcześni artyści kina, odwołali się również artyści z Ondadurto Teatro. Jest to jednak istna parodia, aktorka kąpie się w wannie i jest polewana przez pozostałych strumieniami wody z wiader. Był również pierwiastek orientalny z sułtanem i pięknymi kobietami we wschodnich strojach, nawiązujący do pierwszego filmu Felliniego - Biały szejk. Pokazano również nerwową atmosferę planu filmowego. Nie zabrakło tańca, akrobatyki, kolorowych kostiumów i ciekawej scenografii.

Dużym plusem była przepiękna muzyka grana na żywo. Zespół w wieczorowych kreacjach siedział wśród widowni. Aktorzy grali z przerysowaną ekspresją zgodnie z regułami dawniejszego kina. Czasami udawało im się nawiązać kontakt z publicznością prosząc o oklaski. Zarazem uśmiechy aktorów powodowały uśmiech na twarzach widzów. Czuć było włoski temperament i żywiołowość. Spektakl kojarzy się tęsknie ze starym, dobrym niemym kinem. Jest burzą pozytywnych emocji. Efekciarstwo jest tutaj w pełni uzasadnione. Wykorzystywanie projekcji filmowych doskonale integruje się ze sceniczną akcją. Filmy Felliniego są nieustannym źródłem inspiracji i odwołań dla filmowych reżyserów. Ciekawie jest dla odmiany obejrzeć to na żywo w wykonaniu aktorów teatralnych. Felliniana to po prostu dobra zabawa. Uśmiechnięte twarze widzów, ich okrzyki czy klaskanie utwierdziły mnie w tym.


Zdjęcia