KAROLINA GRUSZKA / I’m Sorry It’s (Not) A Story
2010-07-02
Kolejny wieczór z tańcem na Malcie i kolejny wieczór niespodzianek. Tym razem polegało to na zaskoczeniu formą spektaklu. Z jednej strony minimalizm nie pozwalający widzom na zaprzątanie sobie głowy, sprawami innymi niż te, które działy się na scenie; z drugiej, tworzenie relacji swobodnej i angażującej publiczność w spektakl. Zupełne przeciwności, ale pomimo tego, dobrze wypełniające wieczorny czas.
Swoje dokonania prezentowali kolejni młodzi artyści/performerzy związani z antwerpskim ośrodkiem WP Zimmer, zajmującym się wspieraniem działań zaczynających swą taneczną karier. Co więcej, są oni także związani, lub trafniej byłoby nazwać – naznaczeni, współpracą ze znaną brukselską szkołą P.A.R.T.S (Performing Arts Research and Training Studios), na której powstanie znaczący wpływ miała Anne Teresa de Keersmaeker, a której sfilmowane spektakle, te najistotniejsze – Achterland oraz Rosas danst Rosas można było obejrzeć w Muzeum Archeologicznym. Tak więc, kierunek tegorocznego Tańca na Malcie, podobnie jak i cały festiwal, naznaczony jest twórczością flamandzką.
Wróćmy jednak do wczorajszych wieczornych tanecznych wydarzeń. Charlotte Vanden Eynde stworzyła oszczędny w formie, ale bardzo bogaty spektakl. Wiele mówiący, (albo i nie) tytuł stanowił znaczną podpowiedź jak należy spektakl odczytywać. Nie sposób znaleźć historię tam, gdzie nie było zamierzeniem jej stworzenie. I odwrotnie, każdy kto chce, będzie doszukiwał się sensu w najdrobniejszym szczególe. To trochę tak, jak z przysłowiowym maturalnym zdawaniem egzaminu z polskiego, aby zastanawiać się „co poeta miał na myśli”. A przecież nie zawsze jest to konieczne. Aby dane dzieło było ponadczasowe, uniwersalne i odczytywane wielorako, interpretacja winna leżeć w gestii jego odbiorcy. Z drugiej strony jednak, nawet zamierzenie niestwarzania narracji powoduje stwarzanie jej na inny sposób, bowiem liczy się kreacja. Spektakl Charlotte Vanden Eynde mógłby być zatem odczytywany jako zmaganie się z takim „dylematem” – gdzie leży granica między interpretacją widza, a tym co artysta chce, aby widz zrozumiał.
To, co zaprezentowała poznańskiej publiczności nie było porywającą choreografią do znakomitej muzyki, lub nieokiełznaną improwizacją. Przeciwnie, powolność i oszczędność ruchów, słów i muzyki stanowiło zaletę jej działania. Układało się w całość, bowiem każdy kolejny ruch wynikał z poprzedniego, ale pomimo tego wymykało się ze sztywnej reguły przejrzystej narracji. Do tego nie narzucające się wykorzystanie kostiumu – niebieskiej sukienki, butów na obcasie, czerwonej halki – można doszukiwać się w tym ukrytej symboliki. Ale czy na pewno?
Performance Tareka Halaby był zgoła odmienny. Poszukujący swojej tożsamości amerykańsko-palestyńskiej trzydziestolatek, z dystansem do siebie i swojego pochodzenia, opowiadał o tym, czego nie udało mu się do tej pory zrobić i jak wykorzystywać sprzyjające sytuacje. Z rozbrajającą szczerością przedstawił w słowach to, co w zamierzeniu miało być ruchem tanecznym, a na co publiczność przygotowana zapewne nie była – „w zamyśle ten spektakl był tańcem. Jednakże pracując nad choreografią, zdałem sobie sprawę, że nie jestem w stanie przełożyć tego, co jest w mojej głowie na ciało”.
Wciąż też znajduje się na etapie poszukiwań i jak sam przyznaje, tak też traktuje swoją tożsamość – „czuję, że od Palestyny dzieli mnie spory dystans, ale fakt pogubienia się we własnej tożsamości łączy mnie z wieloma Palestyńczykami. To właśnie (w dużym stopniu) oznacza dziś dla mnie być Palestyńczykiem”.
Angażując do swoich działań publiczność – „terroryzując” ją poprzez oślepianie światłem reflektorów, jednocześnie dając im okulary ochronne, z humorem posługuje się stereotypem Palestyńczyka-zamachowca. Daje swym spektaklem do zrozumienia, że sam będąc wychowanym w Stanach Zjednoczonych, może mieć niewiele wspólnego ze swymi rodakami (sam nawet nie mówi po arabsku, jak przyznał) ale pomimo tego, istotne jest dla niego określenie siebie – jako kogo? Amerykanina? Palestyńczyka? Jest to kwestia zawiła, dlatego wciąż poszukuje na nią odpowiedzi.
