EWA JELEŃ / Do góry nogami tańcz

2010-06-30

Cyrk jako zamknięta przestrzeń, w której manifestuje się zręczność i śmiałość, znany był już od około 2400 r. p.n.e. Ten nowożytny liczy sobie około 200 lat. Bogdan Danowicz zauważył kiedyś, iż z samej atmosfery cyrku emanuje wiele dziecięcej naiwności i takiegoż zachwytu nad nie dającą się podrobić prawdą, autentyzmem przeżyć, który apeluje nie tylko do naszych uczuć, ale również do naszego umysłu i wyobraźni. Ta sztuka bycia linoskoczkiem czy innym akrobatą odznacza się licznymi walorami dydaktycznymi i humanistycznymi. Uczy solidarności, niezbędnej przy współpracy na arenie, gdzie nie ma miejsca na antagonizmy. (oba cytaty z książki Był cyrk olimpijski). Niepodważalną wartością, jaką cyrkowiec manifestuje przed publicznością, jest uczciwość, która objawia się jego bezinteresownym ryzykiem. Na arenie nie ma miejsca na iluzję – każdy ruch może zakończyć się fatalnym, realnym upadkiem i kontuzją. Widzowie, gromadzący adrenalinę w żyłach, skupiają uwagę na każdym geście artysty cyrkowego, w napięciu i niepokoju czekając na koniec pokazu. Od patrzenia w górę na akrobatów bolą ich karki, oczy łzawią, ale potrzeba upewnienia się, iż wszystko dobrze się potoczy – bierze górę nad konformistycznymi widzimisię.

Taki tłum wrażeń skumulował się wczoraj w Parku Wieniawskiego, a to za sprawą Companii de Paso i spektaklu Un Horizonte Cuadrado. Przestrzeń, w której toczy się akcja przedstawienia, jest zarówna zamknięta, jak i otwarta. Ograniczona stelażami z kwadratowym dachem u góry i krzyżującymi się podestami na dole, wyswobodzona przez ruchy i relacje między aktorami. Ci, zwisając na linach, tańczą jakby „do góry nogami”, bez dotykania ziemi, płynąc w powietrzu i prezentując historie z życia każdego z nas wzięte. Ciałem opowiadają o wykluwaniu się komunikacji między ludźmi, ich kontaktach społecznych i na stopie prywatnej. W tym tętniącym plastycznym ruchem świecie nie brakuje konfliktów, porywczości, wybuchów namiętności i gniewu. I to wszystko doskonale przekazane widzom bez udziału słów. Po obejrzeniu Un Horizonte Cuadrado zastanawiam się, czy czasem nie zatraciliśmy współcześnie zdolności porozumiewania się z własną fizyczną stroną i czy jesteśmy jeszcze w stanie do takiego pierwotnego stanu powrócić. Umiejętność zrozumienia pozawerbalnego niewątpliwie ułatwia (-łaby) nam życie.

Aktorzy Companii de Paso udowadniają ponadto, iż są kimś więcej niż akrobatami o wyćwiczonych mięśniach – wychodzą z przestrzeni cyrku na teren teatru, w którym perfekcyjnie wykonany skok czy przewrót niesie za sobą potężny ładunek emocjonalny. Zazdrość, troska, miłość, upór – to wszystko zapisane zostało w naszych ciałach i poprzez nie może być wydobyte na zewnątrz przed publiczność. Jaki pożytek zrobią z tego widzowie? No cóż, może skakanie z radości uznają za zdrowy przejaw albo chociaż będą tańczyć (na początek – jak nikt nie patrzy).


Zdjęcia